poniedziałek, 23 czerwca 2014
Rozdział 4
Sama nie wiedziała dlaczego zaprosiła go do środka. Zadziałał na nią jakiś impuls. Cały czas czuła się dziwnie przy piłkarzu. Kiedy na nią patrzył potrzebowała kilku chwil, żeby pozbierać myśli. Nie była zakochana. Uważała, że nie można się w kimś zakochać nie znając tej osoby, ale faktem jest, że działał na nią w jakiś sposób.
- Ładnie się urządziłaś - zaczął rozmowę piłkarz.
- Nie urządziłam się - wzruszyła ramionami - dostałam to mieszkanie w spadku już w takim stanie.
Piłkarz zorientował się, że wstąpił na niebezpieczny grunt, bo szybko zmienił temat.
- Dziękuję, że się zgodziłaś - powiedział szczerze - ratujesz mnie.
- Coś by się stało jakbyś poszedł sam? - zapytała zdziwiona.
- Kumple z zespołu nie daliby mi żyć - powiedział całkiem poważnie.
Argentynka miała w tym momencie ochotę parsknąć śmiechem. Zamiast tego jednak tylko pokiwała głową na znak, że rozumie.
- Nie masz za co dziękować - Milagros szeroko uśmiechnęła się do Hiszpana.
Marc odwzajemnił uśmiech i spojrzał na zegarek. - Będę po Ciebie o 19 - oznajmił i skierował się do wyjścia ale dziewczyna go zatrzymała.
- Zaczekaj chwilę. Czy na tym balu będą wszyscy piłkarze Barcelony?
- Tak, wszyscy. A co, ja Ci nie wystarczę? - zrobił smutną minę.
Milagros zaśmiała się.
- Po prostu kiedyś byłyśmy z Antonellą przyjaciółkami, ona później wyjechała i nasz kontakt się urwał. Chciałam z nią porozmawiać.
- Będziesz miała okazję. Do zobaczenia. - powiedział i wyszedł.
Uśmiechnęła się sama do siebie i poszła poszukać odpowiedniej sukienki. Po 20 minutach stania przed szafą, mrucząc pod nosem, że "nie ma w co się ubrać" wreszcie znalazła idealną sukienkę. Fioletową ze złotymi wykończeniami. Odłożyła ją na łóżko i poszła do łazienki. Włosy spięła w wysokiego koka, mocno podkreśliła oczy a usta pomalowała jasną pomadką. Przebrała się, dobrała odpowiednią torebkę oraz buty i stwierdziła, że jest już gotowa do wyjścia. Chwilę później rozległo się pukanie do drzwi. Milagros z uśmiechem na ustach poszła otworzyć. Gdy zobaczyła piłkarza w progu przez krótką chwilę zapomniała jak się oddycha. W garniturze Marc prezentował się niesamowicie. On natomiast wytrzeszczył oczy i przez kilka chwil wpatrywał się w nią.
- Pięknie wyglądasz - powiedział w końcu
- Dziękuję - odpowiedziała delikatnie się rumieniąc. Miała nadzieję, że Hiszpan tego nie zauważył.
Zjechali na dół po czym udali się na parking za budynkiem. Wsiedli do czarnego auta obrońcy i udali się do Gran Teatre del Liceu, gdzie miał odbyć się bal. Zaparkowali za budynkiem i weszli do środka tylnym wejściem, by nie zwracać na siebie uwagi. W środku było już mnóstwo osób. Brunetka dostrzegła znajomą sylwtkę swojej niegdyś najlepszej przyjaciółki. Przeprosiła Marca i poszła przywitać się z Antonellą. Lekko stuknęła dziewczynę w ramię. Gdy się odwróciła i zobaczyła Milagros przez kilka sekund wpatrywała się nią jakby zobaczyła ducha, po czym wpadła jej w ramiona.
- Co ty tutaj robisz? - spytała, kiedy już oderwała się od przyjaciółki.
- Muszę załatwic kilka spraw. Dlaczego przez ten cały czas się nie odzywałaś. - spytała Milagros.
- Przepraszam. Miałam wiele spraw na głowie, a po tak długim czasie było mi po prostu głupio się odezwać. Ale nie rozmawiajmy o tym. Cieszę się, że Cię widzę - Antonella uśmiechnęła się - Ale to impreza dla piłkarzy i działaczy FC Barcelony. - dodała - Z kim przyszłas?
- Z Marciem. Mieszkamy naprzeciwko siebie i mnie zaprosil.
- to znaczy, że zerwał z tą suką! - partnerka Leo Messiego nie kryła swojej radości, a Milagros spojrzała na nią zaskoczona.
- Po prostu ta dziwczyna strasznie podnosiła mi ciśnienie. Kleiła się do prawie całej drużyny - wytłumaczyła Anto po czym doadała - Pasujecie do siebie.
Przyjaciółka lekko się uśmiechnęła i pokręciła głową.
- Przecież ja go nawet nie znam.
- Teraz masz okazję go poznać. Milagros Bartra... nawet ładnie brzmi. A jak urodzi się Wam córka weźcie pod uwagę takie piękne imię jak Antonella.
Milagros spojrzała na przyjaciółkę jak na wariatkę.
- Dobrze się czujesz? - spytała nie bez złośliwości
- Tak, nawet bardzo dobrze. Tydzień temu dzwonił do mnie Lorezo. Chciał wiedzieć gdzie jesteś. Nie jesteście już razem?
- Nie. Sama wiesz jak nasz związek wyglądał. Co mu powiedziałaś?
- Nic. Tylko tyle, że nie mam z Tobą kontaktu. - powiedziała Anto - Pójdę znaleźć Leo. Poźniej porozmawiamy. - powiedziała i oddaliła się.
Milagros wróciła do Marca dokładnie w momencie, gdy rozległy się pierwsze takty muzyki.
- Zatańczysz? - spytał Hiszpan wyciągając przed nią dłoń i patrząc prosto w oczy.
- Jasne - odpowiedziała i juz po chwili znaleźli się na parkiecie. Mimo, że nie znali się dość dobrze czuli, jakby była między nimi jakaś nić porozumienia. Spędzili w swoim towarzystwie cały wieczór przerywając to kilkoma rozmowami z piłkarzami. Argentynka poznała niemal cały zespół, ale najbardziej na jej widok ucieszył się Leo Messi rozpoznając w dziewczynie znajomą z dzieciństwa. Kilka godzin później wszyscy zaczęli się zbierać. Marc i Milagros przez całą drogę powrotną rozmawiali jak dobrzy znajomi. Gdy wjechali na swoje piętro brunetka stanęła jak wryta. Przed drzwiami do jej domu stał Lorenzo.
- Wszystko w porządku? - spytał Marc przyglądając się mężczyźnie.
W tym momencie Lorenzo ich zauważył. Stanął przed przerażoną Milagros.
- Ty suko! - krzyknął i zamachnął sie na dziewczynę jednak Marc był szybszy. Zablokował jego cios i wykręcił mu rękę.
- Ktoś powniem Cię nauczyć szacunku do kobiet - syknął obrońca po czym uderzył Argentyńczyka w nos i poprawił uderzeniem w brzuch. Lorezno złapał się za twarz i udał się do wyjścia.
- Pożałujesz tego! - wsakał palcem na Milagros, która była bliska płaczu.
- Wszystko dobrze - spytał z troską Marc, łapiąc dziewczynę za ramiona. Pokiwała głową jednak cała sie trzęsła.
- Chodź, pójdziemy do mnie - powiedział Hiszpan, prowadząc ją do swojego mieszkania.
~*~
Od tego rozdziału wszystko zaczyna się rozkręcać. Ciężko mi się pisało ten rozdział i średnio jestem z niego zadowolana. Na dodatek pisanie przeplatałam z nauką, bo wyciągałam niektóre oceny. Mam nadzieję jednak, że się Wam spodoba. Jeśli macie do mnie jakieś pytania zapraszam tutaj
Czekam na Wasze opinie. Pozdrawiam :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bal się udał, ona odnowiła kontakt z przyjaciółką, która od razu pcha ją w ramiona Bartry... Pozytywnie :D
OdpowiedzUsuńTylko ta końcówka mnie zaniepokoiła! Na szczęście Marc nadal tak był!
Czekam na kolejny rozdział ;)
Aaaa...! Bartra ten bal nie no nie wierze boski ! :* pisz szybko nastepny i nigdy nie kończ tego bloga pisać :D
OdpowiedzUsuńU mnie narazie 5 rozdziałów na jednym więc jak chcesz czytać to zacznij od właśnie niego.W sobote wkońcu w każdym zacznie się akcja i pojawią się zwiastuny. Będą również bardziej opisane i wgl. ;D Pisz następny i staraj się..! Xd Bo warto
bardzo ciekawy rozdział :)
OdpowiedzUsuńtaka tylko maleńka sugestia, moglabyś zaczynać dialogi od nowej linijki? :)
Gdy piszę rozdział zaczynam dialogi od nowej linijki, a po dodaniu wszystko się jakby "miesza" ze sobą i niestety nic z tym nie mogę zrobić :/
Usuń